2007.06.15 Składka rentowa w dół. Nareszcie!

Pomimo zastrzeżeń Samoobrony, Sejm wyraźną większością głosów przyjął rządowy projekt obniżenia składki rentowej o 3 punkty procentowe już od lipca br. i o kolejne 4 punkty od stycznia 2008 r.

Składkę rentową w wysokości 13 proc. solidarnie po połowie (6,5 proc.) płacą pracownicy i pracodawcy od początku 1999 roku, kiedy weszła w życie reforma ubezpieczeń społecznych.

Według przyjętego przez Sejm rządowego projektu składka rentowa zostanie obniżona od lipca br. o 3 proc. po stronie pracowników, a od stycznia 2008 roku o kolejne 4 punkty, 2 proc. po stronie pracowników i 2 proc. po stronie pracodawców. Pracodawca będzie wówczas płacić 4,5 proc, a pracownik 1,5 proc.

Ile przyniesie to konkretnego zysku? Osoba zarabiająca najniższą krajową, obecnie 936 złotych brutto, otrzyma w wypłacie za miesiąc lipiec br. około 28 złotych więcej, a dla osoby zarabiającej brutto 2500 złotych, podwyżka wyniesie 75 złotych.

Łącznie od przyszłego roku:
- pracownik z najniższą obecnie krajową zaoszczędzi - 46,80 zł
- osoba o zarobkach 2500 zł zaoszczędzi - 125 złotych
- pracodawca zaoszczędzi - (18,72 do 50 zł), przy zarobkach jak wyżej.

Powyższe oszczędności trzeba pomniejszyć o kwotę, która wróci do budżetu w postaci zwiększonej zaliczki na podatek dochodowy. Będzie to w większości przypadków równe 19 proc.

Zaledwie miesiąc po objęciu swojego stanowiska, w lutym ubiegłego roku minister finansów Zyta Gilowska zapowiedziała obniżenie tej składki. Dzisiaj mimo sprzeciwu koalicjanta, sugerując nawet swoją dymisję przeprowadziła tę redukcję. Redukcję jak najbardziej uzasadnioną.

Wraz z wejściem w życie reformy w 1999 r. zasadniczo zmieniono definicję uprawniającą do świadczenia rentowego, do tej pory stwierdzano uszczerbek na zdrowiu, a po zmianie wyłącznie niezdolność do pracy (według nowej definicji, gdyby piszący te słowa księgowy uległ wypadkowi i był zmuszony poruszać się na wózku inwalidzkim, świadczenia rentowego by nie uzyskał, wszak wykonuje pracę siedzącą), zmieniono także organizację orzecznictwa, które obecnie należy do lekarzy orzeczników – pracowników ZUS, a nie do Komisji Lekarskich, jak to miało miejsce przed zmianą zasad. W konsekwencji liczba rencistów od 1999 r. drastycznie spadła.

Nie zważając na to, reforma emerytalna, która weszła w życie od 1 stycznia 1999 r. ulokowała składkę na ubezpieczenie rentowe na poziomie 13 proc. uwzględniając tę nie istniejącą już definicję, wedle której, liczba rencistów była znacznie większa. Od 8 lat, z roku na rok maleje liczba świadczeń na ubezpieczenie rentowe, a przedsiębiorcy i pracownicy płacą solidarnie 13 proc. Kolejne rządy pomijają milczeniem tę nadwyżkę w budżecie, bądź odkładają decyzję na później, bądź trąbią w tubę jaką obniżka składki przyniesie stratę dla budżetu.

Nawet obecnie pojawiały się pomysły jak inaczej wykorzystać te 20 mld złotych, które rząd zdecydował przeznaczyć na obniżkę składki rentowej. Najdłużej opierała się Samoobrona. Andrzej Lepper jeszcze dzisiaj rano powtarzał, że jego partia jest za obniżką od lipca składki rentowej dla pracowników, a przeciwna jest obniżeniu składki dla pracodawców, która miałoby nastąpić od początku przyszłego roku.

Z kolei Platforma Obywatelska zgłaszała propozycję większej obniżki składki po stronie pracodawców. Ostatecznie oba wnioski mniejszości zostały odrzucone.