Opowiastki
        Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
        Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
        Stawię mu czoło.
        Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
        A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
        Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
        Jestem tylko ja.

        I must not fear.
        Fear is the mind-killer.
        Fear is the little-death that brings total obliteration.
        I will face my fear.
        I will permit it to pass over me and through me.
        And when it has gone past I will turn the inner eye to see its path.
        Where the fear has gone there will be nothing.
        Only I will remain.

Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ; (Diuna. Frank Herbert)
"Pewna młoda (i do tego bezczelna?) dziewczyna wymarzyła sobie, by zadbać o swoją przyszłość i wyjść za mąż 
za pana z głęboką sakiewką. Tylko jak takiego zdobyć? Bez żadnych skrupułów opublikowała na forum post, 
w którym zapytała...
Będę z wami szczera. W tym roku skończę 25 lat. Jestem bardzo atrakcyjną i stylową kobietą o wyszukanym guście. 
Chciałabym poślubić mężczyznę o rocznych zarobkach powyżej 500 000 dolarów.

Być może powiecie, że jestem zachłanna, ale w Nowym Jorku mężczyźni o dochodzie miliona dolarów rocznie 
uważani są za klasę średnią. Moje wymagania nie są więc wysokie. Czy jest na tym forum ktoś, 
kto zarabia 500 tys. rocznie? Czy wszyscy ci panowie są żonaci?

Mam do was pytanie: co powinnam zrobić, żeby poślubić kogoś tak bogatego jak wy? 
Najbogatszy, z jakim się do tej pory umawiałam, zarabiał rocznie 250 tys. To poniżej mojego minimum. 
Jeśli ktoś ma zamiar wprowadzić się do bogatszej dzielnicy Nowego Jorku, 250 tys. rocznie nie wystarczy.

W związku z tym mam jeszcze kilka pytań:
1) Gdzie majętni kawalerowie spędzają zazwyczaj czas? (Prosiłabym o podanie nazw i adresów klubów, restauracji, siłowni itp.)
2) Jaki przedział wiekowy powinien być moim celem?
3) Dlaczego uroda większości żon bogatych mężczyzn jest przeciętna? Poznałam kilka dziewczyn, które nie grzeszą urodą 
i nie są zbyt interesujące, ale udało im się wyjść za mąż za bogacza.
4) W jaki sposób decydujecie o tym, która kobieta może być waszą żoną, a która jedynie dziewczyną? 
(Moim celem jest teraz wyjście za mąż).
Ms. Pretty

Tak się złożyło, że na ten wpis natrafił prezes jednego z największych holdingów finansowych na świecie:

Droga Ms. Pretty,
Przeczytałem twojego posta z nieukrywanym zainteresowaniem. Zapewne wiele dziewcząt chciałoby zapytać o to samo co ty. 
Jako profesjonalny inwestor pozwolę sobie przeanalizować twoją sytuację. Na początek powiem, że 
mój roczny dochód przekracza 500 tys. dolarów. Spełnia to twoje wymagania, więc wierzę, że nie marnuję tutaj czasu.

Z punktu widzenia osoby zajmującej się biznesem, poślubienie ciebie jest złą decyzją. Dlaczego? Już wyjaśniam. 
Nie wdając się za bardzo w szczegóły, to, co opisujesz, to wymiana piękna za pieniądze: 
Osoba A oferuje piękno, Osoba B za nie płaci - proste i logiczne. I tutaj właśnie mamy poważny problem, 
bo twoje piękno przeminie, a moje pieniądze nie znikną ot tak. Co więcej, mój dochód będzie się z każdym rokiem zwiększał, 
czego nie można powiedzieć o twojej urodzie. Z ekonomicznego punktu widzenia, ja powiększam kapitał, 
a ty go pomniejszasz i to w szybkim tempie. Jeśli twoją jedyną zaletą jest uroda, za 10 lat twoja wartość gwałtownie spadnie.

Na Wall Street kierujemy się pewnymi zasadami: jeśli wartość kapitału spada, lepiej akcje sprzedać. 
Być może okrutnie to zabrzmi, ale kapitał tracący na wartości lepiej wziąć w leasing, a nie decydować się na jego kupno.

Ludzie zarabiający 500 tys. nie są głupcami; będziemy się z takimi dziewczynami jak ty umawiać, ale nie weźmiemy ich za żony. 
Radzę ci nie szukać wskazówek, jak poślubić bogatego mężczyznę. Szybciej sama się dorobisz tych 500 tys. rocznie, 
niż znajdziesz bogatego głupca.

Mam nadzieję, że pomogłem.
Podpisano,
Prezes J.P. Morgan"
  • Narzekanie to choroba zakaźna. Nie leczona sieje spustoszenie w życiu. Lekarstwem jest wdzięczność.
Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:
- Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. 
Jeden jest pełen złości i nienawiści. 
Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
- A który zwycięży? - zapytał chłopiec.
- Ten, którego karmisz - odrzekł na to dziadek.
Pewien bezrobotny starał się o stanowisko sprzątacza w Microsofcie. Dyrektor personelu przyjmuje 
go i każe zaliczyć test zamiatanie podłogi, po czym stwierdza:
- Jesteś przyjęty, daj mi twój e-mail, wyśle Ci formularz do wypełnienia, oraz datę i godzinę, 
na która masz się stawić w pracy.
- Ale ja nie mam komputera, ani tym bardziej e-mail'a... - odpowiada kandydat
Personalny mówi mu, ze jest mu przykro, ale ponieważ nie ma e-mail'a, więc wirtualnie nie istnieje, 
a ponieważ nie istnieje, wiec nie może dostać tej pracy. Człowiek wychodzi przybity, 
w kieszeni ma tylko 10 $ i nie wie, co ma zrobić... 
Przechodzi kolo supermarketu. Postanawia kupić dziesięciokilową skrzynkę pomidorów. 
Po czym chodząc od drzwi do drzwi sprzedaje cały towar po kilogramie i w ciągu dwóch godzin 
podwaja swój kapitał. Powtarza tę transakcje jeszcze trzy razy i wraca do domu z 60 $ w kieszeni.
Uświadamia sobie, że w ten sposób może z powodzeniem przeżyć. Wychodzi z domu coraz wcześniej, 
wraca coraz później i tak każdego dnia pomnaża swój kapitał. Wkrótce kupuje wóz, później ciężarówkę, 
a po jakimś czasie posiada całą kolumnę samochodów dostawczych.
Po pięciu latach mężczyzna jest właścicielem jednej z największych sieci dystrybucyjnych w Stanach. 

Postanawia zabezpieczyć przyszłość swojej rodziny i wykupuje polisę ubezpieczeniową. Umawia się 
z agentem ubezpieczeniowym, wybiera polisę i wtedy agent prosi go o adres e-mail, aby mógł wysłać 
mu propozycję kontraktu. Mężczyzna odpowiada, że nie ma nawet komputera, a tym bardziej e-maila. 
To ciekawe - mówi agent - nie ma pan e-mail'a, a zbudował pan to imperium? Niech pan sobie wyobrazi, 
czego by pan dokonał gdyby pan go miał! Mężczyzna zamyślił się i odpowiedział:- Zamiatałbym w Microsofcie.

Morał nr 1 tej historii: - internet nie jest rozwiązaniem dla problemów twojego życia.
Morał nr 2 tej historii: - nawet, jeśli nie masz e-mail'a, a pracujesz wytrwale, możesz zostać milionerem.
Morał nr 3 tej historii: - jeśli dostałeś tę historię przez e-mail'a, to znaczy, że... 
jesteś bliżej sprzątacza niż milionera.
Miłego dnia! 
P.S. Nie odpowiadaj na tego mail'a. Poszedłem sprzedawać pomidory...
  • Konia do wodopoju można zaciągnąć, ale jeszcze nikomu nie udało się zmusić go, aby się napił
Konferencja GM i Gates
Na wystawie komputerowej COMDEX, Bill Gates dokonując porównania przemysłu komputerowego 
z samochodowym powiedział: "Gdyby General Motors dokonał takiego postępu, jaki miał miejsce 
w przemyśle komputerowym, wszyscy jeździliby samochodami kosztującymi 25 dolarów 
i zużywającymi galon paliwa na 1000 mil".

W odpowiedzi na tę uwagę, rzecznik GM złożył na konferencji prasowej następujące oświadczenie:
Gdyby GM rozwinął technologię tak, jak rozwinął Microsoft, wszyscy jeździlibyśmy samochodami 
o następujących własnościach:
- Auto ulegałoby wypadkowi dwa razy dziennie bez żadnego powodu.
- Po każdym nowym malowaniu znaków na jezdni należałoby kupić nowe auto.
- Od czasu do czasu auto stawałoby bez powodu na drodze, należałoby to uznać za normalne, 
zapalić ponownie silnik i kontynuować jazdę.
- Wykonywanie jakiegokolwiek manewru np.: skręt w lewo, powodowałoby czasami wyłączenie silnika, 
niemożność ponownego uruchomienia i w konsekwencji konieczność ponownego wbudowania silnika 
do samochodu.
- Tylko jedna osoba byłaby uprawniona do korzystania z auta, chyba, że kupiłoby się wersje "Auto 95" 
lub "Auto NT". Ale wówczas należałoby dokupić większą liczbę siedzeń.
- Macintosh wyprodukowałby wprawdzie pięciokrotnie szybszy, dwukrotnie łatwiejszy w obsłudze 
i niezawodny samochód napędzany energia słoneczną, ale mogący jeździć tylko po 5% dróg.
- Wskaźnik temperatury oleju, wody i lampka kontrolna alternatora zastąpione byłyby przez 
pojedynczy wskaźnik "general car fault".
- Nowe siedzenia zmuszałyby każdego do posiadania tyłka tego samego rozmiaru.
- Przed zadziałaniem, system airbag zapytałby "Are you sure?".
- Od czasu do czasu, bez powodu , samochód zamknąłby się i dałby się otworzyć przez jednoczesne 
pociągnięcie za klamkę, przekręcenie kluczyka i przytrzymanie anteny radiowej.
- GM wymagałby od każdego klienta zakupu luksusowej wersji map samochodowych wydawnictwa 
Rand McNally (będącego wówczas firma podległą GM) nawet, jeśli kupujący ani ich by nie chciał, ani 
nie potrzebował. Rezygnacja z tej opcji powodowałaby natychmiastowe zmniejszenie osiągów 
samochodu o 50% lub więcej.
- Ponadto spowodowałoby to rozpoczęcie śledztwa przez Departament Sprawiedliwości na wniosek GM.
- Za każdym razem, gdy GM zaprezentowałby nowy model, kupujący samochody musieliby uczyć się 
wszystkiego od początku, gdyż nic nie działałoby tak jak dotychczas.
- Aby zgasić silnik należałoby nacisnąć przycisk "Start"
W brzuchu ciężarnej kobiety są bliźniaki. Pierwszy pyta drugiego: 
- Wierzysz w życie po porodzie? 
- Jasne. Coś musi tam być. Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jesteśmy, 
żeby się przygotować na to, co będzie potem. 
- Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak właściwie by miało  wyglądać? 
- No nie wiem, ale chyba będzie więcej światła. Może będziemy biegać, 
no i jeść buzią…. 
- No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! 
A kto widział, żeby jeść ustami! Przecież żywi nas pępowina. 
- No nie wiem. Ale będziemy mogli zobaczyć mamę i ona się będzie o nas troszczyć. 
- Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według Ciebie w ogóle jest? 
- No przecież jest wszędzie wokół nas… To dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas nie było. 
- Nie wierzę! Żadnej mamy jeszcze nie widziałem… czyli jej nie ma… 
- No jak to? Przecież, jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać, 
jak śpiewa, albo poczuć jak głaszcze nasz świat. 
Wiesz, ja myślę, że prawdziwe życie tak naprawdę zaczyna się później. 
(tekst zapożyczony - autor nieznany)
  • Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" (Albert Einstein).
KOBIETA IDZIE SPAĆ..

Rodzice oglądali telewizję i mama powiedziała: "
Jest już późno, jestem zmęczona pójdę spać".
Poszła do kuchni zrobić kanapki dla nas na jutrzejszy lunch,
wypłukała kolby kukurydzy, wyjęła mięso z lodówki na
dzisiejszą kolację, sprawdziła ile jest płatków śniadaniowych
w puszce, nasypała cukru do cukierniczki, położyła łyżki i
miseczki na stole i przygotowała ekspres do zaparzenia kawy 
na jutro rano. 
Potem włożyła już upraną odzież do suszarki, załadowała nową 
partię do pralki, uprasowała koszulę i przyszyła guzik. 
Sprzątnęła ze stołu pozostawioną grę, postawiła telefon na 
ładowarkę i odłożyła książkę telefoniczną do szuflady. 
Podlała kwiaty, opróżniła kosze na śmieci i powiesiła ręcznik 
do wysuszenia. 
Potem ziewnęła, przeciągnęła się i poszła do sypialni. 
Zatrzymała się przy biurku i napisała kartkę do nauczyciela, 
odliczyła trochę kasy na wycieczkę w teren i wyciągnęła 
podręcznik schowany pod krzesłem. Podpisała kartkę urodzinową 
dla przyjaciółki, zaadresowała kopertę i nakleiła znaczek 
oraz zapisała, co kupić w sklepie spożywczym. 
Obie kartki położyła obok torebki.
Potem Mama zmyła twarz mleczkiem "trzy w jednym", 
posmarowała się kremem "na noc i przeciw starzeniu",
umyła zęby i opiłowała paznokcie. 
- Ojciec zawołał: "Myślałem że poszłaś do łóżka".
- "Właśnie idę" - odpowiedziała Mama.

Wlała trochę wody do miski psa i wypuściła kota na dwór, 
potem sprawdziła czy drzwi są zamknięte i czy światło
na zewnątrz jest zapalone. Zajrzała do pokoju każdego dziecka,
wyłączyła lampki, telewizory, powiesiła koszulki, wrzuciła brudne 
skarpety do kosza i krótko pogadała z jednym z dzieci, 
jeszcze odrabiającym lekcje. 
W swoim pokoju Mama nastawiła budzenie, wyłożyła ubranie na jutro,
naprawiła stojak na buty. Dopisała 3 rzeczy do listy 6 najważniejszych 
czynności do wykonania. Pomodliła się i wyobraziła sobie, 
że osiągnęła swoje cele.

W tym samym czasie Tata wyłączył telewizor i oznajmił "w powietrze": "
- Idę spać". Co też bez namysłu uczynił.

Dlaczego kobiety żyją dłużej? 
"JESTEŚMY SKONSTRUOWANE NA DŁUGI PRZEBIEG".... 
(i nie możemy umrzeć wcześniej, bo tyle mamy jeszcze do zrobienia !!!)
  • Jeżeli snujesz plany na rok, obsiej pole. Jeżeli na dziesięć lat, zasadź drzewa. Jeżeli na sto lat, wychowuj ludzi. (azjatyckie przysłowie)
Panienka idzie po plaży. Nagle zobaczyła starą butelkę. Podniosła, otarła z brudu, a tu wyskakuje Dżin.
Panienka pyta: Czy będę miała trzy życzenia?
Dżin: Nie, przykro mi, ale ja jestem dżin spełniający tylko jedno życzenie.
Panienka bez wahania:
- To proszę o pokój na Bliskim Wschodzie. Widzisz te mapę? Chcę, żeby te wszystkie kraje przestały ze sobą walczyć, 
i żeby Żydzi i Arabowie pokochali się miedzy sobą i żeby kochali Amerykanów i odwrotnie i żeby wszyscy tam 
żyli w pokoju i harmonii.
Dżin popatrzył na mapę i mówi:
Kobieto bądź rozsądna, te kraje się biją i nienawidzą od tysięcy lat, a ja po 1000 lat siedzenia w butelce 
nie jestem w najlepszej formie. Jestem dobry, ale nie aż tak dobry. Nie sądzę żebym mógł to zrobić.
Pomyśl i daj jakieś sensowne życzenie...

Panienka pomyślała przez chwile i mówi:
- No dobrze, przez całe życie chciałam spotkać właściwego mężczyznę, żeby wyjść za niego za maż.
Wiesz, takiego który będzie mnie kochał szanował, bronił, dobrze zarabiał i oddawał pieniądze, 
nie pił, nie palił, pomagał przy dzieciach, w gotowaniu i sprzątaniu, był świetny w łóżku, był wierny 
i nie patrzył tylko w telewizor na programy sportowe. Takie mam życzenie...
Dżin westchnął głęboko i powiedział:... ech... pokaż mi jeszcze raz tę mapę.
  • Sztuką jest przejść piekło i… nie zostać diabłem
Pewien człowiek w czasie powodzi, bardzo wierzący, wchodzi na dach stodoły i się modli. 
Podpływa łódka z ratownikami: "Płyńcie dalej" - mówi człowiek. Ja zostaje, bo uratuje mnie Bóg. 
Nadlatuje helikopter: człowiek macha, żeby lecieli dalej, bo jego Bóg uratuje. 
Woda podchodzi wyżej, człowiek tonie. 
Staje przed Bogiem: "Boże, tyle się modliłem, jak mogłeś mnie opuścić?" 
"No jak to - mówi Bóg - przecież przysłałem Ci łódkę z ratownikami a nawet helikopter".
  • Wytłumaczę wam przyszłość. Zawsze gdy się na nią spojrzy zmienia się, bo się na nią spojrzało, a to zmienia całą resztę. — Next
Żyd modli się do Boga:
- Boże, spraw, żebym wygrał na loterii.
Mija czas i nic. Żyd modli się i modli, i nic. W końcu zniecierpliwiony narzeka:
- Boże, modlę się już tyle czasu, staram się, wypełniam przykazania, a Ty nic!
Na to odzywa się głos z nieba:
- Daj mi szansę, kup los!
Reporter na ulicy pyta przechodnia:
- Pali pan?
- Palę.
- Wie pan, że to niezdrowe?
- Wiem
- Ile pan ma lat?
- Sześćdziesiąt.- Od jak dawna pan pali?
- Zacząłem już w wieku dwunastu lat.
- Proszę pana. Czy zdaje pan sobie sprawę, że gdyby pan te pieniądze, 
które przez ten czas, który pan pali i wydał na papierosy, zaoszczędził. 
To teraz przykładowo kupiłby pan za nie np. tego Mercedesa SLK, który tam stoi?
- A pan pali?
- Nie.
- A ma pan taki samochód?
- No... nie mam.
- No widzi pan. A ja palę i to jest mój Mercedes.
Opowieść z Beninu

Historię tę powtarzano już tysiące razy w różnych wersjach. 

Jakiś czas temu sędziwy mieszkaniec benińskiej wioski opowiedział kilku młodym ludziom 
taką wersję:
Rybak wraca łódką do domu i spotyka na brzegu zagranicznego specjalistę. 
Ekspert pyta go, dlaczego wraca tak wcześnie. Rybak odpowiada, że mógł zostać dłużej, 
ale złowił już wystarczająco dużo ryb, by zaspokoić potrzeby rodziny.
„Co więc robisz z wolnym czasem?” — pyta ekspert.

Rybak na to: „Trochę wędkuję. Bawię się z dziećmi. 
Kiedy doskwiera nam upał, robimy sobie sjestę. 
Wieczorem jemy razem kolację. Później słucham z przyjaciółmi muzyki”.

Specjalista przerywa: „Posłuchaj, mam stopień naukowy, bo długo studiowałem te sprawy. 
Chciałbym ci pomóc. Powinieneś dłużej łowić ryby. 
Dzięki temu zarobiłbyś więcej pieniędzy i wkrótce mógłbyś kupić sobie większą łódź. 
Miałbyś jeszcze większe dochody i byłoby cię stać na parę kutrów”.

„I co dalej?” — pyta rybak.

„Nie potrzebowałbyś pośrednika i mógłbyś osobiście negocjować warunki 
z przedsiębiorcami lub może nawet miałbyś własną przetwórnię ryb. 
Mógłbyś przeprowadzić się ze swej wioski do Kotonu, 
Paryża albo do Nowego Jorku i stamtąd zarządzać interesem. 
Mógłbyś nawet wprowadzić firmę na giełdę i zarobić miliony”.

„Ile czasu by to wszystko zajęło?” — docieka rybak.
„Jakieś 15—20 lat” — odpowiada ekspert.
„A potem?”

Specjalista tłumaczy: „No i wtedy twoje życie nabrałoby kolorów. 
Mógłbyś pójść na emeryturę i wyprowadzić się z dala od tego całego zgiełku 
w jakieś spokojne miejsce”.

„I co wtedy?” — znów pyta rybak.
„Wtedy miałbyś czas, żeby trochę powędkować, pobawić się z dziećmi, 
w upał zrobić sobie sjestę, 
a wieczorem zjeść z rodziną kolację i posłuchać muzyki z przyjaciółmi”.
Mama mawiała, że są trzy rodzaje ludzi:
- Tacy, którzy obserwują co się dzieje
- Tacy, którzy narzekają na to co się dzieje
i
- Tacy, którzy sprawiają, że coś się dzieje
Psycholog podczas wykładu na temat zarządzania stresem podniósł szklankę z wodą 
i zapytał "ile waży ta szklanka?".
Odpowiedzi były różne, więc kontynuował: "Nie jest istotne ile ona waży. 
Zależy ile czasu będę ją trzymał. Jeśli potrzymam ją minutę to nie problem. 
Gdy potrzymam ją godzinę, będzie mnie boleć ręka. Gdy potrzymam ją cały 
dzień, moja ręka straci czucie i będzie sparaliżowana. 
W każdym przypadku szklanka waży tyle samo, jednak 
im dłużej ją trzymam tym cięższa się staje.

Zmartwienia i stres w naszym życiu są jak ta szklanka z wodą. 
Jeśli o nich myślisz przez chwilę nic się nie dzieje. 
Jeśli o nich myślisz dłużej, zaczynają boleć. 
Jeśli myślisz o nich cały dzień, 
czujesz się sparaliżowany i niezdolny do zrobienia czegokolwiek.

- Pamiętaj by odłożyć szklankę.
Mężczyzna i kobieta byli małżeństwem od ponad 60 lat. Dzielili ze sobą dosłownie wszystko. 
Nie mieli przed sobą absolutnie żadnych tajemnic, oprócz jednego małego sekretnego 
pudełka po butach, które żona trzymała na szafie i nie pozwalała mężowi go otwierać, 
ani o nie pytać. 
Przez te wszystkie lata mężczyzna zapomniał o pudełku, ale pewnego dnia jego żona 
ciężko zachorowała i lekarz oznajmił, że raczej już z tego nie wyjdzie. Próbując dowiedzieć się 
co jego żona skrywała przez tyle lat, zdjął z szafy pudełko i postawił je przy łóżku chorej. 
Kobieta przyznała, że najwyższy czas, aby mąż poznał jej mały sekret. Kiedy otworzył pudełko, 
zobaczył dwie szmaciane lalki oraz stos pieniędzy o wartość 95 000 dolarów. Poprosił żonę o wyjaśnienia. 
„Kiedy mieliśmy się pobrać”, zaczęła kobieta „Moja babcia zdradziła mi sekret, że kluczem 
do szczęśliwego małżeństwa jest unikanie kłótni. Powiedziała, że jeśli kiedykolwiek się na Ciebie 
zdenerwuję, mam po prostu milczeć i zająć się szyciem lalki.” 
Starszy pan był tak poruszony, że ledwo udało mu się powstrzymać łzy. Tylko dwie lalki znajdowały się 
w pudełku. Żona była na niego zła tylko dwa razy w ciągu ich całego wspólnie spędzonego, 
szczęśliwego życia. Niemal kipiąc szczęściem zapytał: „Kochanie, to by wyjaśniało dlaczego tutaj są te lalki, 
ale co z tymi pieniędzmi? Skąd one się tu wzięły?” 
„Oh, pieniądze?”, zapytała żona. „To są pieniądze, które zarobiłam sprzedając lalki.”
Morze wyrzuciło na brzeg setki małych, srebrzystych rybek. 
Jeden człowiek wrzucał je z powrotem do wody. 
Podszedł inny i pyta:
- Co robisz?
- Ratuje ryby. Wrzucam je do wody.
- Ale to bez sensu. Ich jest mnóstwo. Nie uratujesz wszystkich.
- Mówisz to do TEJ rybki? - Pokazał jedną na dłoni. Czy tak ogólnie?